Bardzo bardzo żałuję, że nie mogę Wam pokazać jakie paznokcie miałam kiedyś. Kiedyś, czyli przed tym zanim poznałam odżywkę, która uratowała moje pazurki. Musicie więc uwierzyć mi na słowo, że moich paznokci nie można było nazwać "paznokciami". Kiedyś nagminnie je obgryzałam. Wiem. Fuj. To było bardzo dawno, i udało mi się wyjść z nałogu. Następnie wygląd moich paznokci przypominał papier. Dosłownie. Matowe, cienkie jak kartka, gdy cudem udało mi się chociaż jednego zapuścić na długość 3 mm, można było go wygiąć na wszystkie strony. Rozdwajały się okropnie, łamały. Nie dało się ich zapuścić. Nic a nic. Stosowałam suplementy diety, i nic. Stosowałam różne odżywki, począwszy od tańszej "Lovely" po droższe Sally Hansen. Nie widziałam większych rezultatów. Efekt przyszedł gdy pewnego dnia, będąc w Douglasie w celu zakupu złotej Sally Hansen - Pani ekspedientka namówiła mnie na zakup Micro Cell 2000. W związku z tym, że cena była podobna do Sally H. - skusiłam się. I nie żałuję. Nigdy nie miałam tak białych, tak mocnych, i tak długich paznokci.
Rezultat był widoczny po około 1,5 miesiąca. Kiedyś stosowałam ją według polecenia - codziennie przez 3 dni dokładać nową warstwę, a następnie zmyć i od nowa. Teraz skończyłam już trzecie opakowanie. Kupię ponownie, i będę używać profilaktycznie. POLECAM! :)
Odżywka warta wydania każdych pieniędzy. Wydajna, skuteczna, nie gęstnieje po dłuższym nie stosowaniu.
Dostępność: Douglas
Koszt: około 60zł
Zdecydowałam, że spróbuję teraz wersji tańszej, bardzo ostatnio popularnej. Jestem ciekawa czy dorówna mojemu ulubieńcowi. Oto co w najbliższym czasie będę używać:
Większości Wam znana, słynna odżywka Eveline, którą można kupić kupić za około 10,50 zł. Spodziewajcie się recenzji za pewien czas :)
Buziaki ;*



